niedziela, 7 sierpnia 2016

Czasu bez kota na wyjeździe plusy i minusy

Mogłabym w tym momencie jeszcze ponarzekać na to, jak ten czas szybko leci, a ja mam wieczny problem z poukładaniem sobie wszystkiego, ale to pomijam - najlepiej mi się zawsze tego po prostu unika. 

Jestem obecnie na wyjeździe, nie pierwszy raz zmuszona do opuszczenia domu i zostawienia kota komuś innemu. Powinnam się przyzwyczaić, ale to wciąż sprawia pewien problem, być może coraz większy. Nawet nie podawałam bardzo dokładnych instrukcji dotyczących opieki nad Sonią (choć oczywiście, jedzenie odpowiednio przygotowane, poporcjowane), utrzymuję, że już wszystko wiadomo... ostatecznie to szybko minie. 


piątek, 1 lipca 2016

Instagram, zmęczenie upałami

Długo myślałam nad tym całym instagramem i tym, że sporo osób z kocich blogów już się tam pojawiło, aż w końcu powstało to konto. Istnieje już od jakiegoś czasu, więc niektórzy już pewnie wiedzą, ale wolałam wspomnieć na blogu - Sonia również jest tam obecna. 

Chodzi o to, że prawdopodobnie nie będzie to tylko indywidualne miejsce Soni, będzie musiała znieść to, że się ze mną podzieli.
Oprócz dodatkowych zdjęć soniowych, z pewnością będą się pojawiały jakieś inne, czyli znalazłam miejsce na pokazanie innych moich fotografii (na przykład roślin) - instagram jest lepszy do trzymania ich niż blog. Poza tym nie wiem co jeszcze wymyślę, być może zacznę pokazywać jakieś moje rysunkowe bazgroły, bo czemu nie. 

Czyli ostatecznie - nie jest to instagram tylko Soni, jest też mój. Dlatego jakiś czas zastanawiałam się czy powinnam o nim tu pisać... ale skoro kota tam nie braknie - zapraszam wszystkich zainteresowanych :).
Wciąż nie mogę się do końca przekonać, ale instagrama można nawet fajnie wykorzystać. 


Poza tym, pogoda ostatnio nie daje spokoju - gdy już myślałam, że pierwsze upały za nami, tutaj po zaledwie kilku przyjemnych dniach upał wrócił. Liczę, że nie na długo, bo taka temperatura jest męcząca, zarówno dla kota, jak i dla mnie. 

To znaczy Sonia jakoś specjalnie nie narzeka, ale w najgorętsze dni prawie w ogóle nie pojawia się w domu, woli leżeć gdzieś w ogrodzie, na werandzie. W takich momentach zapomina nawet o tym, że jest głodna. 
Nie ma tu już w ogóle mowy o jakichkolwiek chęciach do biegania. Teraz nawet jak jest chłodniej to niewiele jej się chce, dawno nie bawiła się już sama z siebie goniąc za piłką czy polując na dywany. Zastanawiam się czy to już trwałe, czy tylko przez porę roku. 

Czyli ogólnie chyba wszystkie koty mają obecnie tak samo - leżą, nic więcej. Zresztą ja się nie dziwię, też najchętniej w taką pogodę nic bym nie robiła.

niedziela, 12 czerwca 2016

Jedzenie trzeba czymś przykrywać (pokrywki Trixie)

Dla mnie to już nie nowość, że Sonia szuka wszelkiego jedzenia wchodząc na stoły. Innym mieszkańcom domu to przeszkadza, a przecież to oczywiste, że jak coś zostanie zjedzone to w żadnym razie nie jest wina kota - wina zawsze jest tego, kto czegoś nie przykrył.
Zresztą... cokolwiek by się nie stało koniecznie trzeba bronić kota, bo to przecież kot ;).

Ostatecznie jeśli chcę pisać o pokrywkach na puszki Trixie nie chodzi tu już tylko o to, by Sonia się do jedzenia nie dostała - zawsze i tak jest położone wysoko na lodówce lub w jej środku. Biorę pod uwagę coś innego, bo przecież nie wyobrażam sobie zostawiania puszki otwartej, gdziekolwiek by nie stała.

Obecnie większość jedzenia mrożę w pudełkach i właśnie to jest najwygodniejsze, ale czasem takie gotowe porcje się zaskakująco szybko skończą (za dużo ta Sonia je) lub po prostu zwlekam z ich przygotowaniem - wtedy otwieram puszkę i jakoś chcę ją jeden dzień czy dwa przetrzymać.