środa, 26 lutego 2014

Wreszcie jest! Czyli paczka z zooplusa.

Nie mogłam się doczekać tej dużej paczki, czekałam z niecierpliwością. Zdziwiłam się widząc wielkie pudło stojące w pokoju. Wzięłam Sonię, postawiłam na pudełku i zrobiłam zdjęcia (sama by przecież nie weszła). 
Soni bardzo się spodobały te zielone sznurki, które trzymały paczkę, bawiła się nimi, bo przecież to lepsze od zawartości paczki.

czwartek, 13 lutego 2014

Sonia - jej nadwaga. Moja długa droga do zmieniania żywienia.

Pisanina w której zawrę rozmyślenia na temat soniowej nadwagi.

Przyczyny 
- spożywanie zbożówek od zawsze
- ewentualne tendencje do tycia
- brak ruchu

Sonię wzięłam od mojego wujka. Z garażowo podwórkowej nielegalnej romnażalni kotów mojego wujka. Pierwsza jej karma to jakiś syf z marketu, u mnie też to jadła przez jakiś czas. Została wykastrowana, więc postanowiłam zmienić jej na karmę 'specjalną', czyli kolejne badziewie - Purina. Ale jak tu nie wierzyć reklamom, jak mogłyby kłamać? Nowy wshiskas sterile musiał być lepszy, skoro tak promowany. 
Kto by się wtedy martwił żywieniem?


Zmiany
Przez wiele lat niemal nie interesowałam się tym co Sonia je. Pewnego dnia jednak zapragnęłam, aby miała bardziej urozmaicone posiłki, zaczęłam kupować jakieś słabe mielonki w marketach i dziwiłam się, dlaczego są takie tanie. Ale zaczęło mnie cieszyć, że jadła coś innego.
Nie wiem co mnie później natchnęło do tego, by pierwszy raz w życiu sprawdzić skład karmy. Do tego zobaczyłam różne opinie na temat Whiskasa w internecie... jak ci ludzie mogą pisać, że jest słaby? Nie chciało mi się w to wierzyć. Wtedy się zaczęło, choć jeszcze niekoniecznie szłam w dobrym kierunku. Zdecydowałam, że muszę wprowadzić zmiany. Karmy bez zbóż wydały mi się czymś bardzo odległym i drogim, więc wybrałam się do kogoś, kto na pewno (w moim mniemaniu) dobrze poradzi - weterynarz. W jakimś stopniu zadowolona wróciłam ze specjalną karmą Royal Canin dla kastratów. W końcu Sonia musiała mieć "wszystkie składniki", toteż nie mogłam zabrać czegoś innego.
Jednak nadal coś nie dawało mi spokoju, znaleźli się kolejni twierdzący, że i RC nie jest odpowiednią karmą. Była też i osoba, która nie chciała mi dać spokoju (a może raczej ja nie chciałam go dać jej...). Ten ktoś twierdził, że specjalne karmy do chwyt marketingowy, że jest o wiele lepszych i w cale nie tak drogich. Ja potrzebowałam jeszcze  wiele czasu, zanim wyszłam na dobrą drogę - niesamowicie ciężko było mnie do tego wszystkiego przekonać. Dziękuję Muhikons za cierpliwość i wszelką pomoc, nawet kiedy uparłam się przy kupieniu Puriny i mieszaniu ją z czymś lepszej jakości. Do dzisiaj mnie wspiera i pomaga, cieszę się, że na nią natrafiłam - nie mam pojęcia jak by teraz to wszystko wyglądało bez niej.

Sonia wiele lat jadła bardzo źle i jedną karę już mamy - nadwaga. Ale liczy się to co teraz, wszystko się zmieniło.

środa, 12 lutego 2014

Papa Milka, witaj Sonia...

Podczas zbierania się do drogi powrotnej Milka wykorzystała zamieszanie i uciekła raz jeszcze. Z nią nigdy nie ma spokoju.
Cieszę się, że widać efekty mojej pracy z psem. Miło było. Jednak takiego psa bym mieć nie chciała, nie sądzę, bym dała radę takiego idealnie wytresować - bo jej codzienne zachowane byłoby dla mnie niedopuszczalne.

Sonia od razu przyszła się przywitać. Nic nowego, zobaczyłam grubą czarną kluskę o dziwnie małej głowie w porównaniu do reszty ciała - tak właśnie widzą ją ludzie na pierwszy rzut oka, ja jestem przyzwyczajona. I niestety przytyła - przed wyjazdem ważyła 5,2 kg teraz waży 5,4 kg (załamuję się). Oby waga weterynarza pokazała mniej.
Do tego Sonia postanowiła mnie dobić wybrzydzaniem na lepszej jakości karmy. A na pewno nie da rady mnie przekonać, byśmy wróciły do czegoś z niższej półki - smaczniejsze, ale co z tego? Ja decyduję o tym co będzie jeść.


wtorek, 11 lutego 2014

Ostatni dzień

Pobyt tutaj jak zawsze minął bardzo szybko. Ja jestem bardzo zadowolona, można powiedzieć, że udało się czegoś nauczyć tę nieogarniętą psinkę. Najlepsza jest satysfakcja z tego co się zrobiło, fajnie się trenuje i coś osiąga.

Wreszcie zobaczę się z Sonią i pewnie będzie tak jak zawsze, czyli będzie mi się wydawało, że Sonia przytyła, jakoś się napuszyła, ma dłuższą sierść, zmalała, głowa jej się zmniejszyła itp. Tak to jest, gdy długo się nie widzi swojego kota... jakoś tak dziwnie.

+ Szykują się jakieś zmiany na blogu, muszę w końcu pisać porządniejsze posty i zabrać się za wygląd bloga ;)

piątek, 7 lutego 2014

Ćwiczymy, ćwiczymy... + szarpak i piłaczka

Łatwo nam poszło z różnymi czynnościami związanymi z pudełkiem, ale Milka miała problemy z załapaniem o co chodzi w komendzie "siad". Tak jak już pisałam, ona zbytnio skupia się na smakołyku... zamiast siadać, cofała się do tyłu. Ciężko z takim ruchliwym psem, który po kilku sekundach zaczyna się denerwować. Zrozumiała o co chodzi będąc na łóżku - już wiem, że tylko na nim możemy zaczynać wszelkie komendy, później przychodzi pora na podłogę.

Milka uwielbia uciekać z domu, wykorzystuje każdą okazję, by to zrobić. Wczoraj zniknęła tak dwa razy. Naprawdę z nią ciężko.

Byłam w zoologicznym i oczywiście nie obeszło się bez kupienia czegoś, czegokolwiek.

Szarpak.

Milka już kiedyś taki miała i postanowiłam jej kupić, bo wiem, że bardzo jej się podobał. Według wujka wadą jest to, że wypadają nitki. Ale ogólnie zabawka fajna.





 

Piłeczka 
To już nie dla Milki, a prezencik dla Soni z wyjazdu. Co z tego, że ona prawie wcale nie bawi się piłkami i ma jedną ulubioną - mi się spodobała. 











wtorek, 4 lutego 2014

Trening rozpoczęty

Do ćwiczeń wybrałam ciche i puste miejsce - tak, aby Milkę nic nie rozpraszało. Już na samym początku się zniechęciłam, bo Milka bardzo się bała dźwięku klikera i nic na to nie pomagało. Na szczęście po jakimś czasie jakoś się z tym oswoiła i mogłyśmy zacząć zabawę z pudełkiem. Jedna łapka, dwie łapki... łatwo i szybko to załapała. W końcu zrobi wszystko dla jedzonka (na którym skupia się aż za bardzo).
U niej to co zwykle - w domu jest miła i w miarę spokojna, a na spacerach szaleje. To chyba nigdy nie ulegnie zmianie.


Niesamowicie tęsknię za Sonią, ona zapewne również. Teraz uświadomiłam sobie, że nie mogłabym bez tego żyć...bez kota jest tak pusto i smutno.