sobota, 29 marca 2014

Sonia - 7 lat

(Wiem, wiem dzisiaj nie ten dzień, ale nie miałam czasu i męczyłam się z robieniem tego posta kilka dni, miałam dużo do roboty, do tego internet się kończył, przepraszam, umówmy się, że to dzisiaj jest 25).

Dzisiaj prawie wszystko do czytania, na końcu będzie nagroda ;).
Tak, to już ten dzień Sonia właśnie kończy 7 lat! Jest już ze mną tak długo. Nie pamiętam czasów, kiedy jej jeszcze nie było, a teraz jestem do niej niesamowicie. przywiązana. Ponieważ są to pierwsze urodziny Soni na blogu, będzie taka biografia.

Od wujka zabrałam ją dawno temu, ale ja zapamiętałam ten dzień bardzo dokładnie. Wybrałam czarną kotkę (był też kocur, ale to ona dała się złapać). Została zamknięta w osobnym pomieszczeniu i bardzo za nami płakała, przeskakiwała przez bramkę bezpieczeństwa na schodach. Bardzo szybko przyzwyczaiła się do nowego miejsca i ludzi. Ja wtedy miałam mały udział w zajmowaniu się nią, ale od zawsze była moja. To ja od małego prosiłam rodziców o kota. Moja pierwszą wizją było nazwać kota "Kicia"... z czasem mi się odwidziało dlatego, że brat wymyślił lepsze imię. Dobrze, że została Sonią. Nie jest to jakieś idealne imię, ale lubię je ;). 

Niestety Sonia wtedy jadała najgorsze karmy i ogólnie miała średnią opiekę - tego już nie zmienię. 
Patrzę do książeczki zdrowia Soni. Pierwsze szczepienie na tyfus i katar koci z dnia 4.08.2007 roku, przeciw wściekliźnie 21.09.2007, pastylka 28.08.2007. Książeczka tak jak powiedział ostatnio weterynarz "prowadzona wzorowo". Dobrze, że mama zdecydowała się na kastrację, moje myślenie było na etapie "małe kotki są słodkie i takie fajne", ale ona wiedziała jakie są konsekwencje. Dlatego w dniu 8.10.2007 została wysterylizowana. Pamiętam, jak mała Sonia chodziła slalomem i próbowała gdzieś wskakiwać, po czym spadała.

piątek, 21 marca 2014

Nic i wszystko

Typowy, zwykły post z zakresu "Soniowy pamiętnik".
Mamy już jakieś malutkie postępy w odchudzaniu. Małe, bo małe, ale ważne, że coś się ruszyło. W sobotę ważyła 5,3kg, a ze mną, po odjęciu 5,1! Nieważne, że wczoraj pokazała 5,4. Waga denerwuje bardzo, w jeden dzień pokaże dużo w drugi mało. Nie wiem już w co wierzyć. Jak zważę ją rano, przed jedzeniem może pokazać 5,1 a wieczorem, po jedzeniu znów 5,4. Porcje stałe, zmniejszyłam jej jeszcze dawkę. Sonia nawet nie zauważyła, nadal zostawia, mogłabym jeszcze zmniejszyć. Ona po prostu sama się ogranicza :). Czasem zje całą porcję, raz zostawi połowę. Różnie bywa.

Sporządziłam taki wykres na szybko. Waga początkowa 5,5kg, docelowa 4kg. Jak na zdjęciach widać czeka nas jeszcze długa droga.


środa, 19 marca 2014

Trawa dla kota

Kot powinien jeść trawę, aby oczyścić żołądek m.in. z kul włosowych. Kot wychodzący ma jej pod dostatkiem, ale domowy nie. Pewnie będzie chciał się zabrać za rośliny i kwiatki, a one (zwłaszcza niektóre) nie są dla niego odpowiednie. Na zewnątrz też nie powinny znaleźć się takie rośliny.

Azalia
Rośliny trujące dla kota:
- Azalia
- Bulwy i cebulki roślin ozdobnych
- Rącznik pospolity
- Laurowiśnia wschodnia
- Diffenbachia
- Złotokap
- Wawrzyn szlachetny
- Naparstnica
- Szczwół plamisty
- Bluszcz
- Jaśmin
- Konwalia
- Oleander
- Jemioła
- Filodendron
- Mak
- Rododendron


Zamiast tych wszystkich niebezpiecznych roślin lepiej załatwić sobie trawę. Tak jak już pisałam kot wychodzący skubie trawę codziennie na polu, choć ja trawę i tak posadzę. To też jakieś zajęcie dla kota, odciągnie to jego uwagę od innych roślin. Trawa wyreguluje trawienie, oczyści żołądek, pomoże w odkłaczeniu i dostarczy składniki mineralne. 

czwartek, 13 marca 2014

Miski dla kota

Miska to podstawa w kocim wyposażeniu. Warto w nią zainwestować, nie jest to jakiś wielki wydatek, a o wiele praktyczniejsza niż pojemnik po serku.



Miska plastikowa
Myślę, że najczęstszymi miskami są plastikowe, taka raczej najtańsza i najprostsza. Łatwa w myciu, lekka, dobra do podróży. Niezbyt wytrzymała.













Miska stalowa
Jest cięższa i przeważnie posiada gumę, dzięki której miska nie przesuwa się. Łatwa w czyszczeniu, stabilna. O wiele lepiej sprawuje się niż plastikowa.


 








Miska ceramiczna
Miska ceramiczna jest zdecydowanie najładniejsza. Ciężka, nie przesuwa się. Praktyczna.


niedziela, 9 marca 2014

Dieta trwa

Od poniedziałku Sonia ma nową dietę i do teraz trochę narzeka. Applaws jej się odwidział i zaczęła strajkować. Próbowałam różnych metod i okazało się, że to głównie chodziło o miskę, a nie karmę... z metalowej (wcześniej miała plastikową) jadła chętniej ;). W każdym razie jakoś sobie radzimy. Jeśli jakiegoś posiłku nie doje, to po prostu go opuszczamy. Waga waha się między 5,5 a 5,4kg, teraz stale to kontrolujemy.
Oczywiście wszystko to znów było ustalone z pomocą Muhikons :). 
Nie udało mi się zamówić lepszej jakościowo mokrej Granaty Pet, ale przynajmniej mam Animondę. Na droższe pozwolę sobie kiedy indziej.

Jak walczyć z kamieniem? Na pewno będę Soni dawać paski wołowiny do gryzienia. Myślę jeszcze nad zakupem pasty Orozyme, ale jest dość droga i nie ma jej na zooplusie, więc jeszcze zobaczę. Weterynarz polecał suchą karmę o dużych granulkach, bo taka dobrze ściera kamień. A ja tracę nadzieję, że weterynarz wie cokolwiek oprócz o leczeniu i zdrowiu.


czwartek, 6 marca 2014

Wizyta u weterynarza

Wreszcie udało mi się wybrać z Sonią do weterynarza. Wizyta z pewnością popsuła mi humor...
Tym razem nie było zbytnich problemów z załadowaniem kota do transportera, wszystko poszło dość sprawnie. Weszliśmy szybko, bez kolejki. Nie planowaliśmy dzisiaj robić badań krwi, Sonia nie była na czczo, ale pani powiedziała, że to bardzo nie przeszkadza. Dzielnie zniosła cały zabieg.
Waga mnie zawiodła, pokazała aż 5,5kg, czym jestem załamana. Pani też wspomniała o zębach, że jeśli ich stan się nie polepszy, trzeba będzie ściągać pod narkozą. Nie obyło się bez kazania na temat magicznych suchych karm. Tak oto weterynarze mieszają ludziom (w tym dzisiaj  i mnie) w głowie. Przynajmniej z wynikami wszystko w porządku. 
Mocno mnie to wszystko zdenerwowało, pani nam dała próbki Hillsa. Nie wiem co z kamieniem, gubię się już w całym żywieniu i odchudzaniu. 


Zawsze gdy wetka zaczyna tak zachwalać te wszystkie karmy chce mi się coś powiedzieć, że to nieprawda. Ale muszę milczeć. Nienawidzę tego. 
Następne badania za rok.

wtorek, 4 marca 2014

Dieta, weterynarz, urodziny... informacje.

Sonia wkracza w tryb odchudzania (po raz nie wiadomo który). Tym razem musi być skutecznie. Teraz są trzy posiłki. Otóż teraz dostaje tak. Albo rano 15g, południe 15g, wieczór 15g - karma sucha, Applaws, albo ano 25g, południe 1/4 puszki, wieczór 1/4 puszki, albo cały dzień mokra, na posiłek 1/3 puszki.
Na razie Soni nie pasuje takie ograniczenie posiłków, ale jakoś się przyzwyczai.

W czwartek (wreszcie) wybieram się z Sonią do weterynarza. Dowiem się ile dokładnie waży, oby było mniej niż pokazuje moja waga. Mam też nadzieję, że nie zalecą ściągania kamienia po narkozą, który niestety ma.

Wyznaczyłam soniowe urodziny na 25 marca, więc na pewno jakiś specjalny post się pojawi ;)



Smutna historia Milusi i nauczka na przyszłość.

Tutaj zostanie opisania historia Milusi, kotki, którą znam niemal tylko z tego, co mi inni opowiadali.

Po ogrodzie chodził, zaglądał przez okno kot.  Zwykły bury kot. Ponieważ nikt się nie nim nie interesował, w końcu my postanowiliśmy się nim zająć. Okazał się kotką później nazwaną Milusią, na zewnątrz miała budę i tam sobie mieszkała. Niestety okazało się, że była w ciąży, powstał problem. Teraz na pewno nie dopuściłabym do takiej sytuacji, ale wtedy... Milusia urodziła cztery kotki. Pamiętam jak się cieszyłam z małych kulek, zwłaszcza upodobałam sobie czarną...
Z kociakami zawsze mogą być problemy, tutaj też jakiś się znalazł. Kotka nie karmiła młodych, wszystkie poumierały. Ona sama pewnego dnia poszła w długą trawę i dostała kosą od sąsiada. Nie udało się jej uratować.





Nie mam pojęcia jak po takiej sytuacji rodzice zgodzili się na kolejnego kota. W każdym razie udało się, wzięliśmy Sonię i została wykastrowana, co miało zapobiec sytuacji sprzed wielu laty.