niedziela, 27 lipca 2014

Zmiana.

Czas odpocząć od leniwego kota i użerać się z energicznym i nieogarniętym psem. Już stwierdziłam, że wolę koty, bardzo mi brakuje Sońki. Milka jest jej zupełnym przeciwieństwem.
Jednak mała odmiana nie zaszkodzi, przynajmniej mi się nie nudzi. Na spacerach Milka szaleje, jak zawsze zresztą było. Ciągnie, łazi w każdą stronę, szczeka... czyli to, co zawsze. Chociaż czasem odpuszcza i nie rzuca się na każdy samochód czy osobę. Rzadko się to zdarza, ale zawsze to coś.


poniedziałek, 14 lipca 2014

Zakupy spożywcze.

Ostatnio przyszły do mnie dwie paczki i byłam w zoologu, większość z moich zakupów to żarcie dla Soni i Milki. 

Wiele się naszukałam odpowiedniego sklepu internetowego, w którym będzie karma Power of Nature. (trudno ją teraz dostać). W końcu znalazłam, zamówiłam na zoopatrzenie.pl. Było trochę zamieszania, musiałam zamawiać bez karmy i szukać innego sklepu. Nie znalazłam takiego, gdzie byłoby wszystko co chciałam.
To zaczynajmy, jest trochę tych rzeczy.

Najpierw zamówienie ze strony fretka.pl. Dostałam paczkę bardzo szybko, nie było żadnych uszkodzeń czy braków. Sklep godny polecenia. 

Sucha karma Power of Nature Meadowland Mix
Tutaj mi się udało, to prawdopodobnie jedyna strona w tym momencie, na której ta karma jest dostępna. Jeszcze lepsza od poprzedniej (PoN Fee's Favourite), więc jestem zadowolona.


Cztery paczki po 500g, inaczej się nie dało. Karma bardzo Soni posmakowała.

środa, 2 lipca 2014

Wizyta u weterynarza.

Wizyta była planowana od dawna, chciałam to załatwić przed dłuższym wyjazdem. Przynosi ona dobrą i złą wiadomość (nie jest ona aż tak bardzo zła, ale jednak). Zdam teraz dokładne relacje, więc będzie trochę do czytania.

Wybrałyśmy się rano, Sonia smacznie sobie spała, ale musiałam ją wziąć i wpakować do transportera. Nawet nie było z tym wielkiego problemu, może dlatego, że jeszcze się do końca nie obudziła. Oczywiście cały czas się trzęsła, a u weta była we mnie wtulona, jak zawsze.

Weszłyśmy prawie bez kolejki, była ta pani, która kiedyś przeprowadzała sterylizację Sońki. Lubię ją,  obeszło się bez wciskania karm i innych takich. 
Na początku została zważona, waga pokazała tyle samo, co moja kilka dni temu. Od ostatniej wizyty, Soniś schudła pół kilo, a zatem teraz waży 5,0! Ucieszyło mnie to, nawet się pani pochwaliłam, mama była zdziwiona, bo była przekonana, że odchudzanie na razie jest nieskuteczne.
Dostała pastylkę na robaki (to był w końcu główny powód wizyty) i krople na kleszcze. Nie wiem, czy są one skuteczne, ale niedługo wyjeżdżam, Sonia zostanie z babcią i jakby coś złapała to jej raczej nie wyciągnie. Zawsze to jakaś ochrona, może podziałają i zaoszczędzi mi to nerwów.