sobota, 28 marca 2015

Osiem lat z Sonią.

Zanim się obejrzałyśmy minął kolejny rok. Trudno mi uwierzyć, że Sonia jest u mnie już całe osiem lat, to sporo. Nawet nie mogę sobie wyobrazić życia przed jej przybyciem.
Przez ostatni rok sporo się zmieniło.


Zaczęło się od gruntownej zmiany w żywieniu (mogło to być odrobinę wcześniej, ale nie biorę tego pod uwagę). Na początku zadowalałam się dobrą suchą karmą, później przestała mi wystarczać. Coraz więcej mokrej. Nie spodziewałam się, że zdecyduję się na BARFa. Owszem, miałam w planach "kiedyś tam" spróbować, ale nie wpadłbym na to, że to nastąpi tak szybko.

środa, 11 marca 2015

Miało być lepiej.

Niedawno pisałam, że sprawa z pęcherzem już zamknięta, skończyłyśmy antybiotyk, zostało tylko zrobić badania, które miały być ładne. Sonia w ostatnim czasie nasikała jeszcze kilka razy poza kuwetą. Co się okazało po łapaniu moczu? Jest gorzej.


Znów było kilka prób przy złapaniu siuśków, Sonia nie chciała współpracować (jednak na pewno poszło szybciej niż ostatnio). W końcu się udało, a ja popełniłam wielki błąd, do teraz tego żałuję i się obwiniam. Mocz leżał w lodówce dobre kilka godzin. Pani weterynarz niby powiedziała, że to nie szkodzi, ale ja mam wątpliwości. To mogło być przyczyną tych wyników... ale też niekoniecznie, nie dowiem się. Nie udało mi się złapać moczu ponownie.