niedziela, 24 maja 2015

Uzupełniając zapasy


Karmy - w końcu BARF nie będzie stanowił 100% soniowej diety (ale na pewno większą część). Tradycyjnie Animonda Carny, 6 puszek po 400g (mogłam kupić więcej).
Był problem, nie wiedziałam jaką suchą kupić. Miał to być znowu Power of Nature, ale aż 2kg (to najmniejsza sprzedawana ilość) mi przecież niepotrzebne. Sucha to tylko uzupełnienie stosowane w wyjątkowych wypadkach. Dlatego wzięłam korzystny pakiet próbny karmy Purizon, dwa opakowania po 400g w dwóch smakach - nie jest to coś jakości PoNa, ale i tak nie będzie to coś jadane na co dzień. Soni bardzo smakuje.
Reszta to nic nowego - 20 l CBE+ i woreczki do żwirku.

Oprócz typowych rzeczy uzupełniających braki dostałam gratis - Trixie Barney kocyk z flauszu. Jest miły w dotyku i cieplutki, kilka razy już podłożyłam go Soni i na nim spała. Chyba w jakiś sposób ją "przyciąga" :). Jeden koc już ma, ale z tego na pewno również zrobimy jakiś użytek. 

Została jeszcze jedna rzecz, której na zdjęciu grupowym nie ma (bo mądra ja o niej zapomniałam). Skusiłam się na prosty automat do pożywienia i wody Trixie.  Byłam ciekawa jak to działa i czy byłoby praktyczne. 
Ostatecznie jestem zadowolona. Ponieważ jedna z misek jest oddalona od źródła wody często zapominam ją uzupełniać. Teraz nie powinno być takiego problemu (Sonia piła z tego na razie tylko raz, ale dobre i to).
Automat działa na prostej zasadzie, gdy kot pije, woda automatycznie się uzupełnia i zawsze jest na tym samym poziomie (o ile zbiornik jest pełny). Wystarczy tylko raz na jakiś czas zadbać o umycie miski i wlanie wody. 
Ważnym tylko jest, by robić to ostrożnie - przy montowaniu trzeba bardzo uważać (miskę przyczepiać do zbiornika z wodą, a później odwrócić, nie odwrotnie), a potem już miski nie ruszać, bo niezwykle łatwo jest wszystko wylać i mieć sporo do sprzątania. Lepiej też, by nie stało gdzieś na przejściu, w zbiorniczku mieści się całkiem sporo wody, a łatwo schodzi.
(Ja już się o tym wszystkim przekonałam.) 
 

niedziela, 10 maja 2015

Z Sonią nie da się nudzić + BARFowanie czas zacząć!

A ja znowu się powtarzam, to co zawsze - mocz nie został złapany. Źle mi z tym, termin już dawno minął, powinnyśmy już być po wszystkim. Ale niestety, Sonia robi wszystko, by mi to utrudnić.


Na kilka dni wystąpiła pewna przeszkoda i nawet nie próbowałam łapać, nie miałam wyjścia. Wtedy Sonia chodziła sikać idealnie o tej porze co chcę. Cudownie.
Kiedyś sikała zawsze po śniadaniu, teraz wybiera raczej wcześniejsze pory. Mogłabym wstać i złapać, ale wtedy byłby problem z dojazdem. Nie chcę powtórzyć tego błędu, mocz nie może leżeć długo.

Oprócz tego Sonia coś rzadko korzysta z nowej kuwety, woli tą starą.
Kilka razy przyłapałam ją gdy przymierzała się do nasikania obok kuwety. Nie udawało jej się, bo zaraz przychodziłam z pojemnikiem - a to oznacza, że trzeba uciekać.