niedziela, 21 czerwca 2015

Nasi koci sąsiedzi. Mniejsi... i więksi.

Mimo, że Sonia jako najstarsza jest prawowitą Królową tego terytorium, oczywiście nie jest tu sama. Kocury z sąsiedztwa często nadużywają jej gościnności. Nie zawsze jednak jest taka bezbronna i pokrzywdzona jak to było ze Skarpetą (Pan Bonifacy coś ostatnio się nie pokazuje, a jego kolega Filemon siedzi na sznurku - o nich więc tu nie będzie). Cieszę się z tego, że zdarza jej się zawalczyć o swoje. Gdy tylko widzi kota w ogrodzie zaczyna biegać po domu i prosić o wypuszczenie. Wychodzę razem z nią i idziemy zobaczyć kto przyszedł - w razie czego służę pomocą.
Stali bywalcy naszego ogrodu to obecnie dwa kocury mieszkające kilka domów dalej - bury w białe łaty i biały w bure łaty, czyli Szuwarek i Nieznany Niedobry, którego nazywam Holdenem.

Szuwek to bardzo fajny (i piękny) kot. Jeśli chodzi o jego relacje z Sonią - nie są takie złe, ale odbiegają od przyjaźni. Problemu z nim nie ma, bo jest równie strachliwy jak ona (nigdy nie udało mi się do niego podejść). Na początku "bili się" przez okno, później gonili na zmianę. Do teraz ciągle zachowują do siebie dystans, obserwują się z daleka, ale najważniejsze to, że nie ma wrogości (choć bywały momenty, w których sprawiał problemy...). 

Z  tym Nieznanym to trochę co innego. Nagle się pojawił, a teraz już często go tu widuję. Ten już bardziej śmiały, nie bał się mnie. Czasem słyszę jak pojedynkuje się z Szuwarkiem, oni to na pewno się nie lubią. Soni zdarzyło się go przegonić, czasem to on jest górą. Holden wprasza się i robi zamieszanie, ale nie da się go porównać do Skarpety. Na szczęście.