niedziela, 27 września 2015

O wypoczynku podczas upałów.

Od zabiegu nadal dzieli nas cały tydzień, staram się robić wszystko by o nim nie myśleć, więc w międzyczasie przyda się jakiś luźniejszy post ;).
Podsumowań z wakacji nie będzie, bo nic szczególnego się nie działo, a nawet jeśli, to już o tym wspomniałam lub dopiero wspomnę. Oczywiście już trochę minęło od powrotu do codzienności, ale mogę jeszcze nawiązać do tych dwóch miesięcy i pokazać gdzie Sonia przebywała podczas upałów. Nie narzekam, że źle je znosi, ale całe dnie spędzała poza domem. Głównie leżała w pobliżu i wygrzewała się w słońcu, nawet nie myśląc o przyjściu na obiad (zmniejszony apetyt). A więc zdjęcia.


Na początek weranda, Sonia ją uwielbia (ja zresztą też). Deski to idealne miejsce na wylegiwanie się, a oprócz tego znajdzie się też miejsce na ławce. Do wyboru - w cieniu i słońcu. Żyć nie umierać :). 

niedziela, 20 września 2015

Byle przetrwać

Dla przypomnienia - guzka u Soni wykryłam pewnego sierpniowego poranka i jak najszybciej udałam się do weterynarza, który kazał nam go obserwować. Do następnej wizyty faktycznie się zmniejszył i już pojawiła się nadzieja, że może nie będzie z nim tak dużych problemów (choć wciąż przygotowywałam się na zabieg). Dalej czekałyśmy, gdy około tydzień temu coś zaczęło się dziać - obok tego małego pojawiło się o wiele większe, bardzo nieregularne zgrubienie. Byłam w lecznicy i znów niczego się nie dowiedziałam, decydująca wizyta była w ten czwartek, kiedy guz przybrał jakiś kształt i umiejscowił się obok drugiego.

Zmiany zaczęły być naprawdę niepokojące, więc jesteśmy już umówione na zabieg i wysłanie próbki do zbadania. Ale zanim do tego dojdzie musimy jeszcze trochę poczekać - naszej pani w najbliższym czasie nie będzie, a nie chcę Soni powierzać nikomu innemu. Sam wynik też nie będzie od razu (daleko to wysyłają). A więc czekamy w stresie i niepewności aż do 6 października - jest to wtorek, średnio pasujący mi dzień tygodnia, ale jakoś musimy sobie poradzić.