poniedziałek, 14 grudnia 2015

BARFnych przemyśleń ciąg dalszy

Pierwsze rozmyślenia na temat nowej diety pojawiły się rok temu, to właśnie wtedy zaczęłam działać. Zaczynając od zrobienia próbnej mieszanki ze sprezentowanych suplementów, przez kilkanaście miesięcy całkowicie wprowadziłam BARF w soniowe życie. To już kawał czasu, a tym samym pojawiły się pewne wątpliwości.

Dlaczego zdecydowałam się właśnie na mieszanki?
BARF = nieprzetworzone jedzenie, szansa na odchudzenie, zdrowie, lepsza sierść, szczęśliwszy kot mający więcej energii, czyste zęby, brak zapachu w kuwecie... czyli naturalna, idealna dieta służąca zwierzęciu pod wieloma względami.
Więc co jest nie tak?


Nad jedną mieszanką, zapasem na około 20 dni, spędzam około 6 godzin (lub więcej). Dałoby się szybciej z tym uwinąć, ale wciąż mi brak wprawy (i mam kiepską maszynkę do mielenia). Faktem jest, że kupienie zapasu mokrej karmy byłoby sto razy wygodniejsze... i nawet nie obliczam, czy aby nie tańsze. Mam pewne wrażenie, że wydaję więcej niż powinnam. To dlatego, że oprócz dokupywania nowych suplementów ciągle uzupełniam zapasy karm gotowych. Nie potrafię się bez tego obejść, przydaje się.

Do tego zawsze mam jakieś problemy z zakupieniem mięsa, zwłaszcza z wołowiną jest trudno. Rzadko kiedy udaje się zastać wszystko w jednym sklepie.
Za każdym razem boję się, że zrobiłam coś źle i zamiast pomóc, zaszkodzę Soni - mimo, że raczej nie powinnam się znacznie pomylić. Obawy pozostają.

wtorek, 1 grudnia 2015

Dwa lata Czterech łap! Urodziny bloga.

Nie pamiętam już dokładnej przyczyny założenia tego bloga. 23 listopada 2013 roku wpadłam na ten pomysł, znalazłam ewentualnych zainteresowanych, pomyślałam, czy nie sprawi mi to problemów i  spontanicznie, bez ogólnego pojęcia jak coś takiego prowadzić - założyłam. Był to czas dużych zmian, w którym dopiero co poznawałam zwierzęce zakątki internetu i osoby o podobnych zainteresowaniach. Właśnie wtedy zauważyłam, że istnieją takie blogi i ktoś (a nawet wiele ktosiów) je czyta.

Sama nazwa nie wzięła się znikąd, choć dziwię się, że wymyśliłam ją tak szybko - ja na nic nigdy nie mogę się zdecydować. W dzieciństwie grałam w pewną grę, która miała w nazwie "(...) łapy i pazury" i to właśnie ona jest wzorem dla pełnej nazwy (zresztą polegała ona na leczeniu zwierząt, bardzo mi się podobała :)) Miała ona być uniwersalna, kocia i psia. Obecnie wydaje mi się trochę zbyt prosta, ale nie zmienię tego, jest nasza :). 


Na początku moje wpisy były naprawdę kiepskie, wtedy tylko zastanawiałam się czemu nikt nie komentuje moich krótkich postów... o niczym ;). Nie wiedziałam o czym chcę pisać. Główny temat: Sonia. Ale chciałam też pisać posty edukacyjne o kotach, a nawet wprowadzić tematykę psią. 
Nie znajdziecie już tych pozostałości po dawnych Czterech łapach. Przyznam się, że większość postów po prostu pousuwałam, część z nich poprawiłam. Powstały duże przerwy pomiędzy nimi, w rzeczywistości pisałam częściej (najstarsze nawet nie są ze sobą powiązane). Skasowania niektórych żałuję, może nie powinnam tego robić, ale trudno - liczy się to co teraz.

Mam wrażenie, że piszę bloga od całkiem niedawna, dopiero co kształtuję jego charakter. Ruszyłam z innym stylem pisania i nowymi tematami. Wreszcie wszystko zostało przemyślanie, obrałam właściwy kierunek bloga. Potrzebowałam na to sporo czasu.