niedziela, 7 sierpnia 2016

Czasu bez kota na wyjeździe plusy i minusy

Mogłabym w tym momencie jeszcze ponarzekać na to, jak ten czas szybko leci, a ja mam wieczny problem z poukładaniem sobie wszystkiego, ale to pomijam - najlepiej mi się zawsze tego po prostu unika. 

Jestem obecnie na wyjeździe, nie pierwszy raz zmuszona do opuszczenia domu i zostawienia kota komuś innemu. Powinnam się przyzwyczaić, ale to wciąż sprawia pewien problem, być może coraz większy. Nawet nie podawałam bardzo dokładnych instrukcji dotyczących opieki nad Sonią (choć oczywiście, jedzenie odpowiednio przygotowane, poporcjowane), utrzymuję, że już wszystko wiadomo... ostatecznie to szybko minie. 


Plusem takiej rozłąki jest odpoczynek od codziennych obowiązków i towarzystwa kota. Co prawda mi się to nie nudzi i nie męczy w takim stopniu (choć czasem nie jest łatwo), ale czasem jest to pewna odmiana. Rano nic mnie nie budzi i nie niszczy przedmiotów, a choć ogólnie chcę ograniczyć wkurzanie się na Sonię, to tutaj mam to zupełnie uniemożliwione. Siedzę tutaj, z daleka od domu, jedynie podtrzymując myśl, że wszystko w porządku - jakoś sobie tam poradzą.
Nawet gdy samo odpoczywanie staje się dla mnie problemem przez różne komplikacje, to co mam zrobić, tak czy tak nie mogę się teraz zająć sprawami dotyczącymi Soni - jeszcze łatwiej to odwlekać. 


Minus jest oczywisty, po prostu wolę sama się kotem opiekować i wszystko obserwować. Zawsze mam obawy, że coś może być pod moją nieobecność nie tak - zwłaszcza teraz. To znaczy z Sonią nic wyraźnego się nie dzieje, ale mam pewne wątpliwości co do niektórych oznak. W stylu - raz zauważyłam coś niepokojącego, a teraz jest zupełnie w porządku, więc do czego tu się przyczepić? Ja jednak się tym przejmuję, mając na uwadze dawne problemy. Taki kot jak ona utrudnia do tego wykonanie potrzebnych badań, Sonia jak zwykle jest niemożliwa.
Myśl, że jednak nie jest tak źle z moim dziewięcioletnim kotem, podtrzymuje jego apetyt - przynajmniej on rzadko ulega zmianie.
Poza tym Sonia ostatnio często kończyła na drzewie w ucieczce przed jakimś kotem, bardzo mi się to nie podoba - obce koty zawsze sprawiają dużo kłopotów. Kić jak zwykle jest zbyt agresywna i chce bronić swojego terytorium.

Poza martwieniem się, od którego i tak próbuję odpoczywać, zostaje zwykła tęsknota. Ja zdecydowanie wolę siedzieć w domu, więc kot, do którego jestem przyzwyczajona, tym bardziej utrudnia wyjazd. 
Jednak co zrobić, jakoś tę rozłąkę musimy przetrwać, ważne, że nie muszę się przejmować co na taki czas  z Sonią zrobić, ma zapewnioną opiekę przez znajomą jej osobę - jest dobrze, nawet jeśli to nie jestem ja.  

Poza tym, w ten wakacyjny czas na pewno nie jestem jedyna, która musi znieść tymczasowy brak kota ;). 

6 komentarzy:

  1. Mała przerwa Wam nie zaszkodzi, a już niedługo znów się zobaczycie, teraz przede wszystkim wakacje i odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam ten sam problem. za parę dni wyjeżdżam na dwa tygodnie. Koty będą miały opiekę,ale ja,jeszcze nie wyjechałam a myślami już jestem z powrotem . I gdzieś z tyłu głowy ciągła myśl- żeby nic się nie stało,a co będzie ,jesli....
    Nie wiem,może wymaga to porady u psychologa albo psychiatry? pozdrawiam iżyczę udanego wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wizyta u psychologa, ze względu na brak potomstwa i coraz większy wiek, zaczynacie przenosić uczucia związane z posiadaniem dziecka na koty.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. ja nie znoszę tych przerw, nie przeszkadza mi że mnie budzą, wręcz lubię to, bo wiem, że mnie kochają i potrzebują, że jestem kimś ważnym dla moich futerek. Każda rozłąka to dla mnie smutek, nie martwię się, bo wiem że są pod dobrą opieką, ale samo to, że są daleko... ;( Lubię podróże, dlatego nie rezygnuję z wyjazdów jeśli taka okazja się trafia, ale staram się jechac na krótko, bo brakuje mi kotow

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy art, widać że blog dla wszystkich co kochają koty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie więcej jest minusów niż plusów. :P
    Wolę sama zajmować się kotami. :D

    OdpowiedzUsuń

Nawet pojedynczy komentarz ma dla mnie dużą wartość, więc za każdy dziękuję :)